Odkładanie zadań na później bywa niesłusznie utożsamiane z lenistwem lub brakiem zorganizowania. W rzeczywistości jest to skomplikowany mechanizm obronny psychiki, który uruchamia się w odpowiedzi na lęk przed porażką, perfekcjonizm lub przytłoczenie skalą wyzwania. Zamiast mierzyć się z dyskomfortem płynącym z trudnego projektu, wybieramy natychmiastową gratyfikację w postaci czynności zastępczych. Problem polega na tym, że chwila ulgi szybko ustępuje miejsca wyrzutom sumienia, co tworzy błędne koło napięcia.
Zrozumienie, że prokrastynacja to błąd w zarządzaniu emocjami, a nie czasem, pozwala zmienić strategię działania. Zamiast szukać nowych aplikacji do robienia list, warto przyjrzeć się momentowi, w którym pojawia się opór. Często wynika on z niejasnego sformułowania celu, który wydaje się zbyt abstrakcyjny, by nasz umysł mógł go przetworzyć na konkretne kroki. Wypełnienie kalendarza realnymi osiągnięciami wymaga więc rygorystycznego podejścia do planowania, które nie pozostawia miejsca na domysły.